08.09.2011
Ciepłe sobotnie popołudnie, rażące słońce podczas próby dźwięku i kolejne zwycięstwo Słowenii (Nasi do boju!!) zapowiadało obiecujący wieczór. Jak się okazało, było jeszcze lepiej! Najpierw zostaliśmy przyjęci po królewsku w restauracji Dam, gdzie nabraliśmy sił do występu dzięki ich daniom rybnym (jeszcze oblizujemy palce). Organizatorzy spodziewali się ok. 5 tys. ludzi, ale Nova Gorica pokazała swój rockowy charakter i widok ze sceny objął dodatkowych 5 tys. członków rodziny Siddharty. 10 tysięcy gardeł pomogło nam skończyć 2-godzinny koncert (obejmujący 4 nowe utwory z nadchodzącego albumu VI). Nawet najmłodsi członkowie naszej rodziny zostali do samego końca, otrzymali autografy i zrobili sobie z nami zdjęcia. Dotarliśmy do domu na czas, żeby kibicować naszemu Dejanowi Zavecowi... Dla nas i tak jesteś zwycięzcą! Nova Gorica, dziękujemy za piękny wieczór i widzimy się (mamy taką nadzieję) szybciej niż za 4 lata!